Et in Arcadia
[untitled]
[untitled]
Fireman's Daughter
Dear Editors
Hunting the lonely unicorns


Ewa Chruściel

Et in Arcadia

In this world there is a cypress path
Where night birds wail. There is.
Under the orange of the sun the still
Vista where one can slip from the soul’s police.
Behind it one can sense the sea
or suffering, but not inevitably,
Rome’s difficult love, the rivers’ wave.
Behind the cypress path there is death.

 

 

***

Do I rest in the poem
or does it rent
my unrest
I cannot

tell
who bangs the mind’s doors
what wild tenant burns till late hours
the drafts of light --

    Autumn 1994

 

 

***

Your letter’s found me again among words.
How are things? The whir of dictionaries.
Layer after layer I scrape the darkness
From a temple fresco. Or I travel
to the amiable antipodes in a small
paper boat. Again among words.
I’ve got loads to do, because the true spells
are written in a tongue which does not exist.
I know they exist, because I experience
daily miracles: he lives
and the beast returns to the sea.
Bright morning are fragrant with spring
I learn a tongue which does not exist. 

     February 2000

 


Ewa Chruściel & Elżbieta Kotkowska

Fireman’s Daughter

That day they made love, in fire, fervently, like salamanders. And they conceived an elemental catastrophe. They called me Agnis, fire, for I was drawn to the moon and resembled my father.

‘Smoke and debris. Only smoke and debris,’ the golden tongues whispered, while the house was burning. And I wrote fervently.

The tilted flame of the script consumed everything. It left behind black marks, strangely charred letter holes, where things were meant to blaze. Their eyes blazed with reproach.

The world was to be only a flaming light that never expires. ‘Smoke and debris. Only smoke and debris.’ And then they made love in water.

 

 

Dear Editors,

I am a single woman and for many years I’ve been having satisfactory sex with a vacuum cleaner. In some sense, this is a pure love (house work excites me). So far, I have remained faithful. No man has such a pipe!

Unfortunately, one evening, the rascal sucked into me so much that he sucked out my soul. My good Catholic soul, not yet completely corrupted, is now lying in the bag full of dust.

Dear Editors, What to do? I am empty inside like a vacuum cleaner. Oh, if one could install an engine inside me, I would suck in this entire world!

 

 

Hunting the lonely unicorns

When at night you hear witches howl, grotesquely galloping through the huge city, passer-by, don’t laugh, and don’t be afraid.
It’s only a species of virgins, most likely those with long practice, hunting unicorns.

Unicorns non-existence is so wondrous that the virgins lose their patience. All around rumors thunder, but they won’t stop the chase.

It’s not true that they merely seek the svelte white horn for impudent purposes; that they get excited by parchment, the nauseating aroma of the bestiary, and the color of où sont les neiges.
Even if unicorns had beer bellies, teeth growing yellow, and heads trembling with old age, the desire and pursuit will not end.
An old instinct commands the chase.

When at night you hear witches howl, grotesquely galloping through the huge city, passer-by, don’t laugh, and don’t be afraid: only the din of the hunt muffles the smoldering pain of the night. 







Agnieszka Kuciak

Et in Arcadia

Jest na tym świecie ścieżka cyprysowa,
nad którą jęczą nocne ptaki, jest.
Pod pomarańczą słońca pejzaż cichy,
gdzie przed policją duszy można zbiec.
A za nim można się domyślać morza
albo i bólu, ale niekoniecznie,
Rzymu miłości trudnej, fali rzecznej.
Za cyprysową ścieżką stoi śmierć.

 



***

Czy to ja mieszkam w wierszu,
czy on wynajmuje
mój niepokój,
nie umiem

powiedzieć,
kto drzwiami umysłu tak trzaska,
jaki dziki lokator pali długo w noc
bruliony światła ¬–
                  
                      jesień  1994

 

 

***

Twój list mnie zastał znowu pośród słów.
Co słychać? Furkot słowników.
Warstwa po warstwie zeskrobuję ciemność
z fresku w świątyni. Albo podróżuję
na sympatyczne antypody w małej
łódce z papieru. Znowu pośród słów.
Mam wiele pracy, bo prawdziwe zaklęcia
są zapisane w mowie, której nie ma.
Wiem, że istnieją, bo doświadczam
powszednich cudów: on żyje
i bestia wraca do morza.
W jasne poranki czuć już wiosnę.
Uczę się mowy, której nie ma.
   
    luty 2000

 

 




Córka strażaka

Tego dnia kochali się w ogniu, żarliwie, jak salamandry. I poczęli żywiołową klęskę. Nazwali mnie Agnis - czyli ogień, albowiem rwałam na księżyc i byłam podobna do ojca.

„Swąd i zgliszcza. Tylko swąd i zgliszcza.” – szeptały złote języki, kiedy płonął od nich cały dom. A ja pisałam żarliwie.

Pochylony płomień pisma trawił wszystko. Zostawały po nim czarne znaki, wypalone dziwnie dziury liter, w których świecić miała łuna rzeczy. Świecili za mnie oczami.

Świat miał być jedynie światłem płomienia, który nie gaśnie. „Swąd i zgliszcza. Tylko swąd  zgliszcza.” A potem kochali się w wodzie.

 





Szanowna redakcjo!

Jestem kobietą samotną i od wielu lat uprawiam satysfakcjonujący seks z odkurzaczem. Jest to w pewnym sensie miłość czysta. (Podniecają mnie porządki domowe). Dochowałam dotąd mu wierności. Żaden facet nie ma takiej rury!

Niestety, pewnego wieczoru za bardzo się łotr we mnie zassał. Aż wyciągnął ze mnie całą duszę. Ta porządna katolicka dusza, nie całkiem jeszcze zbrukana, leży teraz w worku pełnym kurzu.

Szanowna redakcjo, co czynić? Jestem pusta w środku jak odkurzacz. Ach, gdyby wmontować mi silnik, wessałabym cały ten świat!

 

Polowanie na samotne jednorożce

Gdy usłyszysz nocą wiedźmy, które wrzeszczą, w wielkim mieście, w groteskowym biegu, nie śmiej się, przechodniu, i nie lękaj. To pewna odmiana dziewic, najczęściej tych z dużym stażem, poluje na jednorożce.

Jednorożce tak cudownie nie istnieją, że dziewice są zniecierpliwione. Wokół aż huczy od plotek a one gonią i gonią.

Nieprawdą jest, że użyć chcą w celach nieskromnych smukłego, białego rogu; że podnieca je pergaminowa skóra, mdlący aromat bestiarium i barwa où sont les neiges. Choćby nawet jednorożcom rosły brzuszki, żółkły zęby, ze starości drżał już łeb, the desire and pursuit nie ustanie. Stary instynkt każe biec i biec.

Gdy usłyszysz nocą wiedźmy, które wrzeszczą, w wielkim mieście, w groteskowym biegu, nie śmiej się, przechodniu, i nie lękaj: to tylko zgiełk polowania zagłusza ćmiący ból nocy.